Dzisiaj jest sobota, 05 grudnia 2009 r. 339 dzień roku
Menu
Strona główna
Wydarzenia
Kontakt
Rys historyczny
Teren działania
Pracownicy
Opinie
Orzeczenia
Publikacje
Inne strony


Szukaj
Google


Pomagamy




Publikacje:

Anna Ruchlewicz
Zrozumieć świat dziecka

Na brzegu chodnika, przy przejściu dla pieszych, stoi chłopiec z plecakiem. Chce przedostać się na drugą stronę ulicy. Ale ruch na jezdni trwa nieprzerwanie.

Zbliża się południe. Chłopczyk prawdopodobnie idzie do szkoły na drugą zmianę. Wyraźnie narasta jego zniecierpliwienie. Nie decyduje się jednak na krok naprzód, bo uczono go wielokrotnie: "Popatrz w lewo, popatrz w prawo, jeszcze raz w lewo; gdy nic nie jedzie - przechodź!". A tutaj auta suną jedno za drugim, w obie strony.

Nie wszyscy jednak przechodnie pamiętają szkolne nauki związane z ruchem drogowym. To dorośli, sprytni, noszący głowy w chmurach tak wysoko, że nie dostrzegają mniejszych od siebie. Korzystając z niewielkiej luki w ruchu omijają stojące dziecko, wyskakują na jezdnię i przemykają się pomiędzy jadącymi samochodami, zadowoleni, że im się udało.

Czasem zmuszają tym kierowcę do gwałtownego zatrzymania się, lecz po chwili pojazd rusza, a jego właściciel nie zauważa (nie chce zauważyć?) nadal stojącego samotnie na brzegu chodnika dziecka z plecakiem.

  • Wczesnym rankiem idzie do przedszkola dziewczynka. Pewnie chodzi już do "zerówki". Droga z domu do przedszkola prowadzi między blokami, jest bezpieczna, więc mama puściła ją samą. Niech się usamodzielnia. Dziecko zresztą też wygląda na zadowolone, bo co chwilę podskakuje to na jednej, to na drugiej nodze.

    Nagle, naprzeciwko w odległości 40 - 50 metrów pojawia się duży, czarny pies. Biegnie leniwie w stronę dziecka. Nie wykazuje zainteresowania małą istotką. Pewnie ma do załatwienia jakąś psią sprawę na mieście i w tym celu urwał się z "łańcucha", o czym świadczy nadszarpnięty kawałek postronka zwisający z jego szyi. Ale dziewczynka o tym nie wie. Ona pamięta, jak wielokrotnie powtarzano jej w domu, aby nie zaczepiała, nie zbliżała się i nie głaskała obcych psów, bo mogą ugryźć. A teraz szczególnie pamięta te dwa ostatnie słowa. Więc przerażona zastyga na środku pustego jeszcze o tej porze chodnika.

    I tylko ci, którzy sami kiedyś byli dziećmi mogą usłyszeć, jak głośno i szybko wali jej serduszko. I mogą wyobrazić sobie, jakie myśli przebiegają przez jej małą główkę. Bo pies, nie dość. że czarny, to jeszcze wywala długi czerwony jęzor i pokazuje wielkie białe zęby.

    Tymczasem na końcu chodnika pojawia się ktoś jeszcze. To mama prowadzi swoje dziecko do przedszkola. W oczach małej dziewczynki zapala się iskierka nadziei. Tym bardziej, że tamta dziewczynka to koleżanka z grupy. Już uśmiecha się do niej, mówi coś do matki. Teraz na pewno pójdą razem.

    Mama też zauważyła psa. Objęła swoją córkę ramieniem. Przyśpieszyła kroku. Obojętnie minęła samotnie stojące dziecko, szerokim łukiem obeszła psa i obie podążyły w stronę przedszkola.

    A dziecko zostało.

    Teraz zauważył je pies. Biedaczysko. Pewnie musiał w swym życiu zebrać wiele razów od takich małych ludzików. Bo nagle podkulił ogon, spuścił pysk, jakby skurczył się w sobie. Przyśpieszył i z daleka omijając dziewczynkę, pobiegł dalej oglądając się niepewnie za siebie.

    A dziewczynka? Jak strzała pobiegła w stronę przedszkola. I dopiero w szatni, na znajomej ławeczce rozpłakała się bardzo głośno i bardzo długo.

    Te dwie opisane scenki są autentyczne i jedne z wielu, jakie możemy wokół siebie zaobserwować. Wystarczy na chwilę przykucnąć. Wtedy głowy nasze znajdą się na poziomie głów dzieci. Zobaczymy, jak wiele ich na świecie.

    Do tego jeszcze trzeba uzmysłowić sobie fakt, iż człowiek nie rodzi się od razu dorosłym.

    A na koniec warto przywołać niektóre przeżycia z własnego dzieciństwa.

    Wówczas chłopczyk stojący na krawędzi chodnika nie spóźniłby się do szkoły. Bo pierwszy dorosły, który stanąłby obok niego położyłby mu rękę na ramieniu i powiedział: "Patrz na mnie, jak dam ci znak - przejdziemy razem".

    A może nie byłoby takiej potrzeby, albowiem pierwszy zbliżający się kierowca - widząc dziecko stojące przed przejściem - po prostu zatrzymałby samochód. Ale - panowie (i panie) kierowcy - nie wystarczy przed dzieckiem zatrzymać samochód. Ono dalej nie ufa. Trzeba gestem ręki i życzliwym uśmiechem zachęcić je do kroku naprzód.

    Dzielna dziewczynka idąca do przedszkola nie przeżyłaby niepotrzebnie tyle stresu. Bo pierwszy napotkany przechodzeń dodałby jej otuchy.

    A maluch wysłany przez matkę do sklepu, ledwie sięgający czubkiem głowy do lady, nie stałby tak długo omijany obojętnie przez czekających za nim w kolejce klientów. Tak naprawdę to udających tylko, że nie widzą, iż mały przyszedł tu pierwszy i też chce coś kupić, o czym świadczy rączka z pieniążkiem podniesiona wysoko.

    Zapyta ktoś z Czytelników: "Po co to wszystko? Co mnie obchodzą cudze dzieci? Przecież mają swoich rodziców, niech się o nie troszczą".

    Odpowiedź jest prosta: każde dziecko uczy się głównie poprzez naśladownictwo.

    Obserwując postawy i zachowanie dorosłych, ich stosunek do siebie nawzajem, do osób słabszych (starszych, niepełnosprawnych, dzieci), do zwierząt -przyswaja je jako swoje własne.

    Bardzo często człowiek w swym dojrzałym życiu powiela postawy otaczających go w dzieciństwie dorosłych. Bardzo często oddaje drugim to, czym obdarzono go w dzieciństwie. Może to być sympatia, życzliwość, miłość - ale i obojętność, niechęć, wrogość.

    Jeżeli dzisiaj dziecko w chwili zagrożenia (choćby i subiektywnie odbieranego) doświadczy życzliwości i zrozumienia ze strony dorosłych - za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, kiedy będzie silnym dorosłym pochyli się bez zastanowienia nad zgiętym wpół staruszkiem, czy bez słowa skargi będzie pielęgnować sparaliżowaną matkę.

    A naturalna kolej rzeczy jest taka, że wówczas tymi staruszkami może być każdy z nas - dzisiaj silnych i zdrowych. Czasem wręcz tak silnych i zdrowych, że aż obojętnych na słabość i bezradność innych.

    Dlatego warto, dla dobra nas wszystkich, przyswoić sobie słowa pięknej piosenki, która stała się hymnem UNICEF-u:

         "Wszystkim dzieciom świata,
         co w oczach mają łzy
         podaj dłoń - do serca otwórz drzwi".

    Pamiętajmy o tym nie tylko w dniu 1 czerwca.

  • Imieniny
    Dziś świętujemy imieniny: Kryspiny, Norberta, Sabiny. Wszystkiego najlepszego!


    Godzina


    Kalendarz
    Pn Wt Sr Cz Pt So Nd
    123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031


    Copyright © 2006 Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Brzozowie
    Created by